Coraz więcej myślę już o naszej kolejnej wizycie w Londynie u dr Hungerforda. 3 kwietnia dowiemy się co dalej z naszym leczeniem, jak guz reaguje na kolejne chemie. Wszystko to bardzo trudne…
Ale najważniejsze, że Szymuś jest taki dzielny. Z dnia na dzień widać już poprawę po ostatniej chemii, a tym razem było na prawdę ciężko. Za każdym razem podczas pobytu w Krakowie Szymon mimo wszystko miał apetyt, wiadomo gorszy, ale miał. Tym razem niestety nie chciał absolutnie jeść i pić. Od wtorku do czwartku tylko kroplówki. Najpierw nawadniające, potem przez 3,5 godziny chemia,potem znowu dalej kroplówki nawadniające i następnego dnia znowu chemia 2,5 godziny i do czwartku dalej nawadnianie. A nasz mały Bohater potrafi to wszystko dzielnie znieść i to w dodatku leżąc grzecznie w łóżeczku. Jego siła jest wielka…
