Kochani napiszę tylko króciutko jak w tytule DZIEJE SIĘ
Ostatnie dni to ciągła walka z czasem. Strach o to, czy uda się uzbierać kwotę na drugą dawkę zabiera mi oddech. Każdy dzień to ciągłe sprawdzanie konta i głowa pełna obaw. Najgorsze dla mnie jest to, że zamiast poświęcać całą swoja uwagę na dzieciach, to ja mam cały czas w głowie pytanie: czy zdążymy??? No, ale wiedziałam od początku, że lekko nie będzie. Pociesza mnie bardzo fakt, że coraz więcej osób robi dla nas piękne rzeczy i to nie tylko u nas w kraju
Aniusia powiedziała kiedyś: „Mamusiu ratujcie mojego braciszka” . Musimy to zrobić, nie ma innego wyjścia, musimy Go ratować, dopóki jest szansa i nadzieja…a z pomocą tak wspaniałych osób, które się w to wszystko zaangażowały, wierzymy, że się uda…

Bardzo się cieszę, że tyle dobrych Aniołów zstąpiło na ziemię by wam pomóc! Wierzę mocno, że wam się uda!
Nadal trzymamy kciuki i mam nadzieję: do zobaczenia w Londynie!
Moja córka zawsze powtarza … Mamusiu, spokojnie, wszystko sie uda. I ja pani tez powiem … spokojnie. Kaska się zbierze, przeciez jest cała armia dobrych ludzi, cały czas pojawiają się nowe osoby. Zobaczy pani, uzbieramy ile trzeba. Będzie dobrze
Pozdrawiamy