…to właśnie tyle minęło już odkąd wiemy o chorobie Szymusia.
9 miesięcy w ciągu których przyjął już 8 chemii. Kilkanaście razy miał już podawaną narkozę. 6 pobytów w Krakowie, 5 w Londynie. Statystyki nie są dla nas sprzyjające, ale najważniejsze, że w tym czasie uśmiech na jego twarzy pozostaje. To daje ogromną siłę i radość.
Tym razem mam wrażenie, że przeszedł lżej podanie chemii. Szybko się zregenerował. Dziś były lody, park, plac zabaw. Biega i bawi się. Wydawałoby się – normalne życie. Niestety nie… Kiedy on tak biega i jest taki szczęśliwy to marzę jedynie o tym, żeby taki pozostał, żebym mogła mu kiedyś opowiedzieć o tym, że udało się pokonać paskuda. Wierzę w to bardzo mocno…
Wczoraj dostaliśmy potwierdzenie kolejnych terminów. I tak lecimy 3 września, bo 4-go będzie badanie oczka, a 11-go podanie trzeciej dawki chemii. Zostały nam dwa tygodnie bycia w domku razem, więc cieszymy się każdą wspólną chwilą.

wierze że już niedługo będzie wiecej tych chwil w domku
WIERZĘ ZE SZYMONEK DA RADĘ Z TYM PASKUDEM. CAŁA MOJA RODZINKA MOCNO TRZYMA KCIUKI ZA NIEGO I ZA WAS.POZDRAWIAMY WAS BARDZO CIEPLUTKO
Kasiu, my również wierzymy i trzymamy kciuk jak zawsze!
Kochani również mam synka. Michałek ma 6 lat. Miał niecałe 2 lata gdy zachorował-RMS embryonale. Miał razem 10 cykli chemii, 2 x operacja-zwiadowcza i radykalna. Był w strasznym stanie. Dziś Misio jest zdrowy… Biega, rozrabia. Czyta książeczki, uczy się angielskiego, kończy przedszkole. Tak tak-w tym roku idzie do I klasy. Nie pamięta choroby. Jeździmy oczywiście na kontrole do Wrocławia, jak dotąd wszystko ok-4 lata po zakończeniu leczenia. Piszę Wam o tym żebyście się nie poddawali, Michałek jest żywym dowodem, że z nowotworem mozna wygrać. Tylko ja od tego czasu sie nie mogę pozbierać, ale to nic. Trzymajcie się ciepło. Anna mama Michałka