No i nadszedł dzień pakowania… W nocy ruszamy już po raz szósty na chemię. Z jednej strony cieszę się, że to ostatni już cykl, a z drugiej strony boję się tak jak przed każdym razem. Jak to ja zamartwiam się o to, jak będzie, a niestety każdą kolejną chemię Szymuś znosi coraz gorzej. Oby wszystko było dobrze i żebyśmy mogli wrócić szybko do domku.
Wszystko jest jedną wielką niewiadomą, nie mamy pojęcia jak będzie dalej. Jeśli paskud będzie nadal spał to będą nas czekać tylko badania w Londynie.
A tym czasem Szymuś korzysta z ładnej pogody. Wczoraj odwiedziliśmy jego kuzynkę,
a dziś był czas na rowerek



Na pewno za niedługo się w końcu chyba zobaczymy, nie?
Pozdrawiamy z Krakowa
Spacery i podróże rozpoczęte, więc jak będzie możliwość to zapraszamy do nas
powodzenia i myślami jesteśmy z Wami.