…się dzieje…taki już nasz los…

Kochani, nim napiszę, co u naszego Bohatera, pragnę z całego serca podziękować Wszystkim, którzy oddali swój 1% podatku dla Szymonka…WASZA pomoc wiele dla nas znaczy…

A teraz o tym, co się dzieje…

Zaraz po Świętach Wielkanocnych zgłosiliśmy się do szpitala na kontrolny rezonans głowy i oczodołów. Rano przed wejściem na izbę przyjęć byliśmy u neurologa. Pani dr zbiera wszystkie wyniki i chce mieć Szymonka pod stałą opieką. Na Izbie był wyjątkowy tłok z racji przerwy świątecznej i długo czekaliśmy na swoją kolej. Szymek był już bardzo marudny i ciągle powtarzał, że chce już wracać do domu, a my nawet na oddziale jeszcze nie byliśmy. Kiedy w końcu tam trafiliśmy i trzeba było pobrać krew i założyć wenflon Szymon bardzo się rozpłakał. Po wyjściu z zabiegówki zaraz dzwonił do Ani i z wielkim smutkiem jej wszystko opowiadał. Na szczęście zły humor minął, bo poszliśmy do oddziałowej świetlicy. Zabawa jest najlepsza na smutki. Na drugi dzień rezonans miał być dopiero o 12:00. Rano Szymek dostał kroplówkę, bo nie mógł nic jeść i pić przed badaniem pod narkozą. Jednak za bardzo to ta kroplówka nie pomogła, głodu nie oszukała. Szymon był bardzo nerwowy i płaczliwy. Wszystko go denerwowało, aż strach było się odezwać. W wielkim krzyku pojawiła się pani pielęgniarka i powiedziała , że możemy już jechać  na badanie. Niestety po rezonansie nie było lepiej. Humor jeszcze gorszy. Krzyczał, nie chciał na nikogo patrzeć i z nikim rozmawiać. Mówił tylko, że mu śmierdzi i chował się pod kołdrę. Jak mi potem powiedziała pani dr mogło to być od tego, że Szymek dostał za dużo gazu przy znieczuleniu.  Poprawa nastąpiła dopiero po powrocie na oddział, kiedy mogłam już dać mu jeść i pić. Po kilku godzinach mogliśmy wracać do domu z Dobrym wynikiem-nic niepokojącego w głowie i oczodołach się nie dzieje.  W kolejnym tygodniu Szymek został doszczepiony na WZW, bo niestety miał za mało przeciwciał. Znowu było dużo płaczu. Do teraz jak idziemy do lekarza, to pyta czy nie będzie zastrzyku. Na koniec kwietnia byliśmy też na wizycie kontrolnej u kardiologa. Wszystko jest dobrze(szmery w granicach normy i echo serca), ale pani dr stwierdziła, że po takim leczeniu kontrolnie trzeba się badać. Weekend majowy minął wesoło w cudownym towarzystwie-Karolinko, Elu, Karolu-dziękujemy raz jeszcze. Największą atrakcją była wycieczka do Karpacza. Szymon i Ania pierwszy raz widzieli góry i byli bardzo szczęśliwi…

karpacz
Po powrocie zaraz w poniedziałek Szymuś miał badanie słuchu i kontrolę laryngologiczną. Pani dr rozmawiała ze mną tak, jakbym wiedziała, że w prawym uchu może występować niedosłuch. Moja mina musiała być co najmniej dziwna, bo dopiero po chwili wyjaśniła mi, że nie podoba się jej wynik badania. Dlatego za miesiąc musimy powtórzyć tempanometrię i wykonać dodatkowo audiometrię. Oby okazało się, że wszystko jest w porządku.
Badanie słuchu…
badanie słuchu

W czwartek byliśmy u alergologa, bo skaza białkowa nie chce minąć. Znowu trzeba było pobrać krew. Szymon nawet nie chciał podnieść rękawków do góry. Dwie panie pielęgniarki go ze mną trzymały…Za trzy tygodnie będą wyniki, na co Szymek może być uczulony…Jednak najważniejszy był wczorajszy dzień, bo byliśmy u okulisty na badaniu dna oka.  Przy zakrapianiu oczka i samym badaniu było trochę płaczu, ale najważniejsze, że nic złego się nie dzieje…i niech tak zostanie…
Podczas jednego z badań okulistycznych…
badanie okul

Poza tym od piątku Szymuś zaczął nareszcie okres adaptacyjny w przedszkolu. Na razie chodzi na dwie godzinki dziennie, ale jest bardzo szczęśliwy…

No comments yet.

Leave a Reply

Name (required)

Email (will not be published) (required)

Website