To dziś było jak na wariackich papierach ale daliśmy radę ! Samolot wylądował przed czasem jakieś 15 minut, więc się cieszyliśmy, że raczej zdążymy na autobus odjeżdżający o 16:00, by spokojnie być około 17:30 w Moorfield ( o 18:00 kończy pracę manager MC Donald’s House i potem nie ma nikogo, by Cię tu zainstalować). Pech, że schody do samolotu już zaparkowanego nie podjeżdżały jakieś 5 minut. Jak już podjechały to ja z 2 torbami i plecakiem a Kasia z Szymciem na rękach biegliśmy co sił przez te korytarze, by jak najszybciej zameldować się w kolejce sprawdzenia paszportów. Zajęło nam to chyba z 5 minut, gdzie normalnie się idzie z kwadrans. Na szczęście o tej porze kolejka była króciutka. Potem już tylko kupiliśmy bilety na autobus i około 15:45 siedzieliśmy już  zmęczeni jak nie wiem co ( przynajmniej ja : )). Nie chcę wiedzieć, co by było gdyby nam ten bieg się trochę opóźnił, gdyż autobus zamiast o 16 odjechał …. 7 minut wcześniej. Oby nam szczęście dalej tak dopisywało. Pozdrawiamy i odezwiemy się jutro po badaniu.

No comments yet.

Leave a Reply

Name (required)

Email (will not be published) (required)

Website