Dziś nawet 7 minut krócej jechaliśmy do Krakowa niż ostatnim razem
Jako pierwsi wylądowaliśmy w szpitalu ok 6:20 i już o 10:00 byliśmy na sali.
Po męczącej podróży a przede wszystkim po wkłuciu przy podłączaniu do pompy, nasz dzielny synek zasnął jak aniołek. Oby tylko dziś podali mu chemię. Jak się tak stanie to w środę będziemy w domu, będzie to już koniec protokołu chemioterapii VEC !
