Z okazji urodzinek Szymusia w sobotę zrobiliśmy mu małe przyjęcie urodzinowe. Radościom nie było końca: SUPER GOŚCIE, super tort urodzinowy i oczywiście super prezenty
Synek był baaaaardzoooo zadowolony, a ja myślałam o tym, aby na następne urodzinki był już zdrowy, oby tak się stało…
Minęły 4 miesiące, od kiedy wiemy o paskudzie, a ja patrząc na niego mam jeszcze momenty, w których sobie myślę, że to niemożliwe, że on jest chory. Bawi się, biega, nawet broi
, apetyt już powrócił, włoski zaczynają powoli rosnąć. Wszystko w porządku, ale niestety trzeba się ogarnąć, bo tak niestety nie jest. Myśli się kotłują, co będzie w Londynie, jak zbierać pieniążki, co dalej, co przed nami?

